Czy roznoszenie ulotek reklamowych opłaca się? cz. I
W tym cyklu artykułów postaram się spróbować znaleźć odpowiedź na tytułowe pytanie.
Kwestia pierwsza - jak w praktyce wygląda roznoszenie ulotek reklamowych na Ursynowie? Podjąłem próbę mikrodokumentacji, której efekty będziecie Państwo mogli śledzić na tym mikroblogu.
Piszę o mikrodokumentacji, ponieważ będą to zdjęcia przede wszystkim z bloku, w którym mieszkam. Co ważne z punktu widzenia osoby roznoszącej ulotki, w tym bloku jest ochroniaż, ale tylko w garażu. Zainstalowane są euroskyrznki, do których dostęp jest po przejściu przez drzwi z domofonem. Przed drzwiami wejściowymi jest kieszeń na materiały reklamowe (w której ląduje większość ulotek hipermarketów). Gdzie są zostawiane ulotki mniejszych firm?
- w kieszeni na materiały reklamowe przed drzwiami wejściowymi
- lub w skrzynkach pocztowych
- lub na klamkach, ewentualnie na wycieraczkach przed drzwiami każdego lokalu.
W treści niniejszego artykułu pozwolę sobie na kilka słów komentarza odnośnie do zdjęć zamieszczanych na mikroblogu.
Pierwsza ulotka jest reklamą Yama Sushi. Co warte uwagi:
- każda ulotka jest włożona bezpośrednio do skrzynki - na plus!
- ale roznoszący je (raczej nie listonosz) przedobrzył, ponieważ na części skrzynek widnieją naklejki, że właściciele nie życzą sobie reklam! Ten, kto roznosi ma płacone od rozniesionej sztuki, więc można uznać, że ignoruje takie naklejki ze względu na chęć zysku. Jednak w ten sposób działa na szkodę wizerunku swego pracodawcy.
- sama ulotka jest całkiem niezła, choć zwraca uwagę jej rozmiar, złożona (trzykrotnie) ma szerokość prawie 11cm, a wysokość prawie 30cm. To dobrze? Cóż, niby to zwraca uwagę, ale gdzie taką ulotkę przechowywać? Mi, jako potencjalnemu klientowi reklamowanego lokalu, duży rozmiar tej ulotki przeszkadza.
- treść ulotki ok - wyczerpująca, na pierwszej stronie informacja, że ulotka zawiera rabaty, a zdjęcia potraw nienajgorsze (choć nie zachwycające).
Moja uwaga dla firm reklamujących się w ten sposób jest taka - wspomniana ulotka jest duża i zawiera chyba pełne menu lokalu. Po co? Zdecydowana większość ulotek idzie do kosza - naprawdę jest sens w drukowaniu na nich całego menu? Nie lepiej dać jego część, tę najpopularniejszą, najartakcyjniejszą, a pełne menu wręczyć klientowi, gdy będzie odbierał swoje pierwsze zamówienie od dostawcy?
Kolejna ulotka - Pizzeria La Torre. Co ciekawe:
- pizzeria ta stara się roznosić ulotki "na klamkę"; jest to trudniejsze, bardziej praco- i czasochłonne (zatem droższe). Chociaż można założyć, że tak kolportowana ulotka nie zniknie w stosie innych, które trafiają do skrzynki.
- do ulotki zszywaczem przyczepiono (skserowany) specjalny kupon rabatowy o ograniczonym terminie ważności. Dlaczego? Można się domyślać: im więcej ulotek drukujemy jednorazowo, tym są one dla nas tańsze. Bywa, że nie opłaca się drukować co chwila (niewielkich partii) nowych ulotek. Ale jednak warto, aby ulotka była jak najświeższa i miała za każdym razem nową, ciekawą promocję (z inną datą ważności), dlatego dobrym pomysłem może być wydrukowanie ulotki z podstawoą ofertą i doczepianie samodzielnie aktualnego kuponu. Nawet jeśli pochodzi on z kserokopii (w przypadku zamawiania pizzy, bo taki kupon na sushi lub odzież skórzaną mógłby być odbierany inaczej...).