To miejsce firmuje Adam Kulesza. Wcześniej szef kuchni w Vera Italia przy Sąchockiej, później współwłaściciel restauracji Castello, od miesiąca prowadzi własny kameralny lokal tuż obok Lasu Kabackiego.
Sapori d'Italia mieści się na parterze jednego z wielu nowych bloków na Kabatach. To nadzwyczaj prosto pomyślana i urządzona knajpka rodzinna, miejsce dla okolicznej społeczności, choć wielu miłośników talentu szefa kuchni przyjeżdża tutaj specjalnie z centrum miasta.
Kulesza proponuje kuchnię nieprzekombinowaną, opartą na świeżych składnikach i domowych makaronach. Choć jest powtarzalna (potrawy smakują tutaj podobnie), nie jest nudna. W menu są domowe, grube na palec wstążki pappardelle, tagliolini, lasagne i ravioli, a z dań głównych - popisowa soczysta dorada po sycylijsku (stała pozycja w menu restauracji Kuleszy), saltimbocca alla romana i cotoletta alla Milanese, sznycel cielęcy w panierce.
Moją wizytę zaczęłam od spróbowania klasyki włoskich antipasti, czyli carpaccio di pesce spada, carpaccio z miecznika. Płatki surowej ryby pokrojonej na milimetrowe, prawie przezroczyste plastry, wyłożone na dużym talerzu, kąpały się w oliwie i soku z cytryny. Delikatność i absolutna świeżość są podstawą tego dania. Mięso było pyszne, orzeźwiające (jest podawane schłodzone), a duża ilość świeżo zmielonego pieprzu podniosła jeszcze jego smak.
Fanom kalmarów w cieście powinny zasmakować przyzwoicie przyrządzone, smażone klasycznie na głębokim tłuszczu, krążki kalmarów podane z nadzwyczajnie lekkim, słodkawym jajecznym sosem aromatyzowanym sokiem ze świeżych pomarańczy. Smakował mi też tatar z cielęciny podany z cienkimi płatami parmezanu i oliwkami.
Świetne wrażenie zrobiło na mnie tagliolini con gamberetti, czyli domowy makaron gotowany na ząb z krewetkami na lekkim śmietanowym sosie z dodatkiem ognistego peperoncino i zielonych oliwek (niestety nie były najdoskonalszej jakości). Porcje są niewielkie, tak abyśmy po makaronach mieli jeszcze ochotę na danie główne. Smakowało mi też risotto z borowikami podprawiane winem (borowiki były mrożone, mimo że sezon właśnie się rozpoczął).
Jeśli dotrwacie państwo do deserów u Kuleszy, zamówcie obezwładniającą panna cottę. Pozostałe desery nie są tak wybitne. Panna cotta w tutejszej wersji jest wspaniała i pysznie śmietanowa, podawana na dwóch sosach. Gruby, lekki kołnierz śnieżnobiałej śmietanki trzyma się niczym w żelaznym gorsecie. Otacza go pachnący lasem, kwaskowy mus ze świeżych malin i równoważący cierpki posmak owoców słodki sos z karmelu. Do tego kropla espresso macchiato - niebo w gębie!
NA KOLACJĘ LUB LUNCH:
>Carpaccio z miecznika 19 zł
>Spaghetti z krewetkami i oliwkami 19 zł
>Dorada po sycylijsku 45 zł
>Insalata verde 8 zł
>Panna cotta 12 zł
>Café macchiato 5 zł
Rachunek: 108 zł
Jedzenie >3
Atmosfera >3
Obsługa >3
Skala: 1-5
Maria Synoradzka, Rzeczpospolita (WIR, 20.07.07)