Ultrakolarz, to taki ktoś, kto jedzie na rowerze non stop przez wiele kilometrów. Czasem się zatrzyma, a jakże, coś wypić, przekąsić, umyć, przebrać, może złapać drzemkę. Ale nic poza tym. Chodzi o to, żeby te „wiele kilometrów” pokonać w możliwie krótkim czasie. Jednak nie czas jest najważniejszy – ważniejsze są te kilometry: im więcej na raz, tym lepiej.
Ultrakolarz to nie człowiek. Raczej cyborg, a może program, który można wgrać człowiekowi. Większość ultrasów, których znam to normalni ludzie, z rodzinami, dziećmi, pracą… ale od czasu do czasu uruchamiają w sobie program i jadą setki kilometrów non stop, pokazując efekt setek godzin treningu i tysięcy przejechanych wcześniej kilometrów, czyli efekt p-r-o-g-r-a-m-o-w-a-n-i-a.
Mieszkam na Ursynowie i od kilku lat startuję maratonach kolarskich. W zeszłym roku zająłem 3 miejsce w maratonie Bałtyk-Bieszczady Tour przejeżdżając Polskę w poprzek w 54 godziny 54 minuty.
Od sierpnia tego roku prowadzę pewien eksperyment. Mam 12 miesięcy na zaprogramowanie w sobie ultrakolarza, który przejedzie w sierpniu 2012 jako pierwszy Ursynowianin, pierwszy Warszawiak i pierwszy Polak maraton rowerowy dokoła Austrii (Race Around Austria), pokonując non stop 2200 km i 28 000 m przewyższeń w czasie poniżej 6 dni.
Jeśli jesteście zainteresowani moimi dokonaniami i planami, jeśli chcecie mi kibicować lub pójść w moje ślady, jeśli chcecie ze mną potrenować - zapraszam do odwiedzania www.ultrakolarz.pl